niedziela, 25 czerwca 2017

Hagia Sophia-starcie religii.

Hagia Sophia niegdyś perła architektoniczna Cesarstwa Bizantyjskiego stała się ostatnio ością niezgody między Islamem a Chrześcijaństwem.

Władze Aten zdecydowanie zareagowały na słowa Koranu wypowiadane w świątyni Hagia Sophia w Stambule po tym jak turecka telewizja publicznie transmitowała to wydarzenie. Spotkało się to z falą oburzenia i oskarżeń Greków o niedemokratyczne działania i łamanie praw społeczności muzułmańskiej. W odpowiedzi na to Greckie Ministerstwo Spraw Zagranicznych wydało oświadczenie w którym przypomniało,że Hagia Sophia jest wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO i jakakolwiek próba przekształcenia w meczet jest obrazą światowej społeczności.

Świątynie Mądrości Bożej bo taką nazwę nosiła ufundował Justynian I Wielki w VI w 537 roku.
W okresie rozkwitu Cesarstwa Bizantyjskiego, aż do upadku Konstantynopola w  1453 świątynia była miejscem modłów i koronacji cesarzy i jedną z najwspanialszych budowli sakralnych tamtego okresu.
Po upadku Cesarstwa Bizantyjskiego świątynia została przebudowana przez Turków i pełniła rolę meczetu. W 1934 roku, na polecenie pierwszego prezydenta Republiki Turcji Mustafy Kemala Ataturka Hagia Sophia została zmieniona w muzeum.

Wzrost aktywności islamskich środowisk fundamentalistycznych obserwowany od czasu Arabskiej Wiosny znalazł również przyjazny grunt na terenach Turcji, która pod rządami Erdogana  może się przeistoczyć w państwo muzułmańskie wrogie Chrześcijaństwu. Miejmy nadzieje ,że wersety Koranu czytane w Hagia Sophia nie są początkiem tego zjawiska.


wikimedia commons photo Osvaldo Gago

niedziela, 18 czerwca 2017

Raz sierpem, raz młotem......

Jak informuje Komisja Europejska przeciw Polsce, Węgrom i Czechom wszczęte zostało postępowanie za odmowę uczestniczenia w programie przymusowej relokacji uchodźców z Grecji i Włoch.

Tak często przywoływany przez elity unijne termin skłonił mnie do zasięgnięcia informacji kim jest i co oznacza bycie uchodźcą.

Aby uzyskać status uchodźcy cudzoziemiec musi udowodnić, iż jego strach wiąże się z prawdopodobieństwem prześladowania, to znaczy, iż w kraju pochodzenia znajdzie się w położeniu, które wywoła prześladowanie. Za prześladowanie rozumie się szkodę lub krzywdę wyrządzaną przez państwo lub jego organy, lub brak ochrony ze strony państwa przed prześladowaniem ze strony innych osób. Szkoda musi być poważna i naruszać podstawowe prawa człowieka.

Cudzoziemcy nie mogą uzyskać ochrony w postaci statusu uchodźcy, gdy:
  • Podlegają wyłączeniom z mocy Konwencji Genewskiej, czyli: popełnili zbrodnię przeciwko pokojowi lub ludzkości, poważne przestępstwo o charakterze niepolitycznym przed przybyciem do Polski, lub inne akty sprzeczne z zasadami i celami Narodów, a także gdy stanowią zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa polskiego;
  • Przybywają z bezpiecznego kraju (gdzie prawa człowieka podlegają zasadniczej ochronie);
  • Przybywają z bezpiecznego kraju trzeciego, który zapewnia im dostęp do postępowania o nadanie statusu uchodźcy;
  • Status uchodźcy został im już nadany w innym kraju.


Powstaje więc pytanie, czy służby graniczne są w stanie przeprowadzić rekonesans, by określić czy są to imigranci ekonomiczni przybywający do Europy w celu polepszenia statusu materialnego, uchodźcy doświadczający prześladowania , przestępcy uciekający przed wymiarem sprawiedliwości, bądź stanowiący niebezpieczeństwo islamiści?


Argumenty Brukseli o tym ,że Polska nie chce pomagać są wyssane z palca. Rząd polski przeznaczył już ponad 100 mln zł na pomoc ofiarom wojny, w miejscach konfliktu, gdzie ta pomoc jest najbardziej niezbędna.
Również Kościół w Polsce przyłączył się do niesienia pomocy ofiarom wojny uruchamiając program Rodzina Rodzinie, polegający na zbieraniu funduszy na pomoc konkretnym rodzinom dotkniętych okropnościami wojny w Syrii.
Unijni hipokryci nie dostrzegają ponad 2 mln Ukraińców pracujących w Polsce twierdząc, że to imigranci a nie uchodźcy, podczas gdy w granicach Niemiec, Włoch, Szwecji i wielu innych państw europejskich ściąga się tysiącami niewiadomego pochodzenia przybyszów, którzy okazują się roszczeniowymi i agresywnymi imigrantami ekonomicznymi, których jedynym celem jest żerowanie na opiece socjalnej i ekspansji islamu.
Nasuwa się pytanie skąd bierze się tak ogromna presja Brukseli na państwa nie godzące się na przymusowe przesiedlanie tysięcy ludzi.
Czy chodzi tylko o pomoc biednym i potrzebującym?

By uzyskać odpowiedz cofnijmy się do roku 1941 na wyspę Ventotene kiedy to podczas pobytu w więzieniu  Altiero Spinelli , Ernesto Rossi i Eugenio Colorni stworzyli  tekst nazwany później Manifestem z Ventotene, w którym przedstawili wizję zjednoczonej Europy, wolnej od państw narodowych.
Oto główne założenia europejskiego ruchu federalistycznego(komunistycznego).

    -Pierwszym zadaniem, bez rozwiązania którego wszelki postęp będzie tylko złudzeniem, jest
     ostateczne zlikwidowanie granic dzielących Europę na suwerenne państwa.

    -Adekwatność i realizacja każdego pojedynczego punktu programowego musi być badana
     pod względem jego zgodności z bezdyskusyjnym warunkiem europejskiej jedności.

    -Trzeba ostatecznie skończyć z gospodarczą samowystarczalnością, która stanowi kręgosłup
     totalitarnych reżimów.

    -Chodzi o stworzenie państwa federalnego, które stoi na własnych nogach i dysponuje
     europejską armią zamiast armiami narodowymi.

    -Potrzeba wystarczającej ilości organów i środków, żeby w poszczególnych państwach
     związkowych wprowadzić zarządzenia wydane w celu utrzymania porządku ogólnego.

    -Nowe państwo, a z nim nowa, prawdziwa demokracja powstanie dzięki dyktaturze rewolucyjnej
     partii.

    - Europejska rewolucja musi być socjalistyczna.





Przywołując wzniosłe hasła, tak miłe dla uszu unijna ferajna unika sformułowań nawiązujących do doktryn komunizmu, systemu totalitarnego odpowiedzialnego za śmierć i zniewolenie milionów ludzi. Celem eurokratów jest przeobrażenie Europy w jeden wielki twór na wzór ZSRR, a uchodźcy są narzędziem aby to osiągnąć. Tylko brak unijnej armii powstrzymuje ich od ukazania prawdziwej twarzy Unii Europejskiej.
Nie ważne jak bardzo towarzysze Tusk i Juncker, będą koloryzować unijny błękit, kolor czerwony zawsze będzie prześwitywać.


zródło wikipedia
wikimedia commons www.flickr.com\people











poniedziałek, 12 czerwca 2017

Na ratunek oceanom.

Światowy Dzień Oceanów obchodzony 8 czerwca skłania do refleksji na temat kondycji tego największego zbiornika słonej wody na ziemi.

O tym jak wielką rolę dla ludzkości spełniają oceany pisano wielokrotnie, warto jednak przytoczyć podstawowe informacje aby zrozumieć jak bardzo jesteśmy zależni od bogactw kryjących się pod powierzchnią bezkresnego błękitu pokrywającego 2/3 powierzchni planety.

Ogromne zbiorniki wodne jakimi są oceany mają niezwykle istotny wpływ dla ludzi.
Generują 50 proc. tlenu potrzebnego do życia, absorbują ogromne ilości dwutlenku węgla, dostarczają ryby i owoce morza dla prawie miliarda ludzi, jak i również są spichlerzem dla 200 mln ludzi żyjących z rybołówstwa oraz regulują klimat. Oceany są również ekonomicznym czynnikiem dla krajów zależnych od turystyki i bogactw kryjących się pod dnem.

Niestety presja ludzi obejmująca nadmierną eksploatacje zasobów, nieuregulowanego rybołówstwa, brzemienne w skutkach niszczycielskie połowy, dziesiątkujące populacje ryb, niezrównoważone praktyki z zakresu akwakultury, zanieczyszczenia, niszczenie siedlisk, zasiedlanie obcymi agresywnymi gatunkami i zakwaszenie są istotnymi czynnikami wpływającymi na kondycje mórz i oceanów.
Ostatnie badania ukazują postępującą degradacje środowiska morskiego.
Każdego roku do oceanów dostaje się od 5-13 mln ton plastiku. Większość odpadów jest spożywana przez ptaki i ryby. W ciałach 80proc. ptactwa morskiego znaleziono pozostałości plastiku, który
dryfując po powierzchni oceanu  tworzy tzw Wielką Pacyficzną Plamę Śmieci. Cząsteczki plastiku opadają na dno, tworzą mikroskopijną breję i stają się pożywieniem dla organizmów żyjących tam.
Przy obecnej intensywności zanieczyszczania wód mórz i oceanów w roku 2050 będzie więcej plastiku niż ryb.

Są też napawające optymizmem informacje.
Na szczycie ONZ  Chiny, Indonezja, Tajlandia i Filipiny uważane za największych trucicieli oceanów zdeklarowały się na wdrożenie planu ograniczającego zaśmiecanie oceanu plastikiem.
Jest to o tyle istotne ponieważ 75 proc. zanieczyszczeń pochodzi z 10 największych rzek Azji.

wikimedia commons Monterey Bay National Marine Sanctuary, Clifornia USA



poniedziałek, 5 czerwca 2017

Watykan na rozdrożu.

O tym, że Watykan od czasu objęcia stanowiska papieża przez Jose  Mario Bergolio zmienił kierunek na bardziej liberalny wiadomo nie od dziś, jednakże ostatnie skandaliczne wydarzenie  związane z zaproszeniem na konferencje dr. Paula R. Ehrlich'a wywołały oburzenie wśród katolików.

Kim jest Paul Ehrlich i dlaczego wywołuje takie kontrowersje?
Ten znany dzięki swoim teoriom zoolog, entuzjasta Benthama, Darwina i Malthusa uważa, że główną bolączką obecnego świata jest niedobór produkcji jedzenia. Jedynym sposobem by nie doprowadzić do ogólnoświatowego głodu jest ograniczenie przyrostu naturalnego. Skutecznym narzędziem by wdrożyć tę idea w życie miałaby być przymusowa sterylizacje, powszechne aborcje, eutanazje,oraz
zezwolenia na poród.

Co może jeszcze bardziej bulwersować wierzących to to fakt, że ekologiczny szaleniec którym niewątpliwie jest Ehrlich przedkładający ludobójstwo nad tradycyjny, oparty poszanowaniu
człowieka punkt widzenia został zaproszony przez biskupa Marcelo Sancheza Soronto bliskiego współpracownika papieża Franciszka.
Przedstawiciele Watykanu nie kryją się z tym, że popierają Agendę 2030- tak zwane cele zrównoważonego rozwoju ONZ , które to cele promując zakamuflowaną depopulacje, ludobójstwo na globalną skalę jawnie przeciwstawiając się ochronie życia ludzkiego, jednego z przykazań dekalogu, czyli zbioru nakazów moralnych obowiązujących chrześcijan.

Zgodnie z tym co głosi Darwinowska szkoła człowiek to tylko jeden z wielu gatunków ssaków zamieszkujących ziemie. Nic więc dziwnego, że skoro to ssak jak każdy inny można jego populacje kontrolować by się nadmiernie nie rozrosła zagrażając innych gatunkom.Można to przyrównać do sezonowych odstrzałów dzika lub jelenia.
Skutki takiej polityki mogą przebić Hitlera, Stalina i Mao Zedonga razem wziętych, bowiem Ehrlich w swoim zamyśle dąży do unicestwienia 6 mld istnień ludzkich ograniczając populacje planety do 1 mld.

Wikimedia commons Jean-Pol Grandmont

poniedziałek, 29 maja 2017

Konie mechaniczne ze śmieci.

Wydawałoby się, że hałdy śmieci i ruch samochodowy nie mają nic wspólnego. Nic bardziej mylnego, dowiódł tego zespół Adama Hańderki, odkrywając technologie umożliwiającą przerobienie śmieci na paliwo.

Technologia opatentowana przez Hańderka jest w stanie wygenerować 1 litr diesla i PB95  z kilograma plastikowych torebek. Paliwo zostało przebadane przez Przemysłowy Instytut Motoryzacji, który potwierdził ,że substancja spełnia wszelkie normy paliwowe i jest zdatna do zasilania silników.

Przełomowe odkrycie zostało docenione na Międzynarodowej Wystawie Innowacji w Barcelonie
i uhonorowane nagrodą.
W trakcie XXIV Międzynarodowych Targów Stacja Paliw kierowcy mieli możliwość przetestowania nowego paliwa.

Nawarstwiający się problem śmieci,a szczególnie plastiku, którego konsystencja nie jest biodegradowalna stwarza ogromne zagrożenie dla środowiska, zwierząt i ludzi. Miejmy nadzieje, że nowoodkryta technologia odwróci proces zanieczyszczania planety i wytyczy nowy kierunek pozyskiwania energii dla szybko rozwijającej się branży motoryzacyjnej.

wikimedia commons Porto de Ribeira eue

poniedziałek, 22 maja 2017

Antarktyczny wyścig.

Donald Trump podpisał dekret znoszący zakaz wierceń w poszukiwaniu minerałów na Antarktydzie. Tym samym Stany Zjednoczone dołączyły do grupy państw pretendujących do uzyskania bogactw naturalnych tego najzimniejszego kontynentu.


Antarktyda to liczącą 14mln km kwadratowych lodowa skamielina pod powierzchnią której kryją się depozyty ropy, węgla kamiennego, żelaza i srebra. Nie dziwi zatem obecność na kontynencie wielu baz w tym także Polskiej.
Roszczenia państw powstrzymuje podpisany w 1959 roku w Waszyngtonie Traktat Antarktyczny- międzynarodowa umowa regulująca polityczno-prawny status Antarktydy. Głównym celem traktatu jest powstrzymanie kontynentu od działań o charakterze militarnym i wykorzystanie jedynie do celów pokojowych. Twórcy dokumentu  przewidzieli skutki i zabezpieczyli kontynent przed roszczeniami 12 państw, które roszczenia podnosiły zanim traktat wszedł w życie. Dokument nie stwierdza kto ma prawo do Antarktyki tylko zamraża dotychczasowe roszczenia i zabrania wysuwania nowych. Po latach obowiązywania ustaleń uznano, że postanowienia traktatu nie w pełni chronią ten najczystszy ekosystem na ziemi i postanowiono w 1991 r.  podpisać nową umowę poszerzoną o całkowity zakaz eksploatacji górniczej i naftowej która będzie obowiązywać do roku 2041.
Jednakże bogactwo minerałów kryjące się pod lodową skamieliną, której grubość  zmniejsza się z każdym rokiem wywołuje zapędy niektórych państw graniczące z pogwałceniem warunków traktatu.
Jako że Chiny mają największą populacje na świecie postanowiły to też zaakcentować na lodowym kontynencie. Regularne pojawianie się chińskich lodołamaczy z zaopatrzeniem dla ponad 40 baz stało się standardem, a plany budowy kolejnych placówek są urzeczywistniane. Stacjom badawczym towarzyszy budowa portów i lotnisk, które w każdej chwili mogą być wykorzystane do celów militarnych.
Obawy o pokojową misje chińczyków podniosła Australia. Chiny w odpowiedzi zapewniły o pokojowym satusie, jednocześnie nie chcą ujawnić wyników badań , co daje powody do niepokoju.

Strategiczne położenie Antarktydy powoduje wzrost zainteresowania wielu krajów utrzymaniem w pogotowiu baz wojskowych do czego przyznały się Chile i Argentyna.
Również Rosjanie wyczuli potencjał drzemiący pod lodem, by po 30 latach wierceń dostać się do źródeł słodkiej wody subglacjalnego jeziora Wostok.
Dotarcie do rezerwatu wody ma ogromne znaczenie dla nauki. W kontekście niedoboru słodkiej wody może się to okazać w przyszłości lepszą inwestycją niż poszukanie złóż minerałów.


Antarktyda staje się areną działań w której interesy wielu państw mogą doprowadzić do roztopienia Traktatu Arktycznego przed końcem jego obowiązywania. Niepohamowany apetyt na bogactwa Antarktydy będzie testem dla sygnatariuszy porozumienia, bowiem Traktat Antarktyczny nie przewiduje żadnych sankcji dla kraju który by się wyłamał z umowy.

wikimedia commons source NOAA

 

poniedziałek, 15 maja 2017

Nieproszeni goście na talerzu.

Dla większości z na widok robaka wywołuje pewny określony odruch bezwarunkowy, innymi słowy kończy on swą ziemską wędrówkę pod podeszwą buta.

A co jeśli mielibyśmy spoglądać na insekty bardziej przychylnym wzrokiem?
Od pewnego czasu ONZ prowadzi kampanie zachęcającą do spożywania jadalnych insektów. Ma to doprowadzić do zmniejszenia emisji gazów cieplarnianych.
Hodowla bydła na skalę przemysłową powoduje emisje do atmosfery ogromnych ilości metanu. Jak podkreślają inicjatorzy pomysłu hodowla świerszczy, chrząszczy lub larw drewnojada otworzy nowe, przyjazne dla środowiska pole na kulinarnej mapie świata.
Pomysł zachwycił amerykanów którzy tłumnie zaczęli otwierać firmy specjalizujące się w przetwórstwie i sprzedaży wszelkiej maści jadalnych robaków.

Nie byłoby nic szokującego w tym apelu, gdyby nie jeden drobny szczegół, o którym były sekretarz ONZ Kofi Annan zapomniał wspomnieć. Za ten stan rzeczy w przeważające mierze są odpowiedzialne Stany Zjednoczone na którego terenie odbywa się hodowla bydła przypominająca jeden wielki obóz koncentracyjny. Cykl hodowli zwierząt milionów zwierząt które nigdy nie widziały łąki uwalnia do atmosfery ogromne ilości metanu, gazu cieplarnianego.

Podobna sytuacja ma miejsce w Ameryce Południowej gdzie co rocznie znika 13mln ha lasów deszczowych. Największy na świecie skupisko bioróżnorodności zmniejszyło swoją powierzchnie o 20proc. Las ustępuje hodowli bydła i uprawie soi, którą 95proc. wykorzystuje się jako pokarm dla zwierząt hodowlanych. 

Skala hodowli bydła w Polsce i wielu krajów europejskich jest niewspółmiernie niska w porównaniu z wielkimi konglomeratami północno i południowo amerykańskimi.
Koszt tych działań jest wysoki, dlaczego mają ponosić go inni, choć nie brali w nim udziału.
Mamy swoją dobrą tradycyjną kuchnie i raczej nie skorzystamy z apelu pana sekretarza.

wikimedia commons author Miceweed