niedziela, 7 stycznia 2018

Niechlubna przeszłość Clintonów powraca.

Po latach od chwili pełnienia obowiązków jako sekretarz stanu USA przez Hillary Clinton Amerykański Departament Sprawiedliwości wszczął nowe dochodzenie w sprawie fundacji Clintonów. Śledztwo ma wyjaśnić, czy doszło do działań korupcyjnych w administracji Baraka Obamy.

Podczas prezydentury Baraka Obamy Hillary Clinton została mianowana na stanowisko sekretarza stanu. W międzyczasie razem z małżonkiem Billem Clintonem propagowali walkę z ociepleniem klimatu, AIDS i otyłością. Powołali w tym celu fundację Clintonów (Clinton Foundation). Według opublikowanych raportów fundacja przekazywała 10 proc. zebranych funduszy na organizacje charytatywne i akcje objęte ich patronatem. Wątpliwości jednak budził ewentualny konflikt interesów ponieważ fundacja zniosła statutowy zakaz przyjmowania środków finansowych od zagranicznych rządów i organizacji. Dzięki czemu mnożyły się podejrzenia o brak transparentności zarządzanej przez Clintonów fundacji.
Dziennikarze Washington Post w trakcie śledztwa odkryli, że fundacja zebrała ponad 2 mld. dol., a duża części tej kwoty wpłynęła w dość niejasnych okolicznościach.

Afryka.

Afryka to kontynent głodu, bezprawia i niesprawiedliwości społecznej. Kraje afrykańskie zarządzane przez lokalnych watażków, satrapów o dyktatorskich zapędach podatnych na luksus i wypchane konta w szwajcarskich bankach są łatwym łupem dla międzynarodowych korporacji trudniących się eksploatacją złóż rzadkich minerałów i ropy naftowej. Często dzieje się tak, że dyktatorskie rządy marionetkowych przywódców wspierane są z zagranicy, w rewanżu oligarchowie zezwalają na dostęp do bogatych złóż mineralnych.
Mając na względzie propagowane przez Clintonów idee transparentności w zarządzaniu  oraz zapewnienie pokoju i rozwoju można by się spodziewać walki z takimi zjawiskami. Problem w tym, że ich czyny stoją w sprzeczności z tym co głoszą.

W 2003 roku poparciem 95 proc. głosujących urząd prezydenta Rwany objął Paul Kagame. Mieszkańcy głęboko wierzyli, że nowo wybrany prezydent podniesie kraj po latach etnicznych wojen i ludobójstwa. Niestety jego autokratyczne rządy obfitowały w terror i niszczenie opozycji. ONZ oskarżyło go o łamanie praw człowieka.
Tak się składa, że Kagame był przyjacielem Clintona, który wielokrotnie chwalił jego inicjatywy, dostał nawet nagrodę od Billa za sposób prowadzenia polityki.
Przykład ten ukazuje w jaki sposób można rozpocząć działalność komercyjną w Afryce. Clintonowie sprzymierzają się z firmami chcącymi wejść na afrykański rynek, szczególnie chodzi tu o górnictwo i sektor energetyczny. Potrzebują koncesji na dostęp do ropy, gazu lub złóż złota. Wtedy tworzy się sojusz a Clintonowie pełnią w nim rolę pośrednika między firmami a przywódcami państw afrykańskich którzy w zamian za odpowiednią gratyfikację, udostępniają drogocenne złoża. Z tego intratnego interesu wszyscy wychodzą zadowoleni oprócz zwykłych obywateli pomijanych w podziale zysków.

Doskonałym przykładem jest wieloletni przyjaciel Clintonów Joe Wilson, wiceprezes firmy Jarch Capital LLC ,który po nominacji Hillary na sekretarza stanu wspólnie z Clintonami przejął 400 tys. ha ziemi w południowym Sudanie. Umowa została podpisana z lokalnymi watażkami. Ludzie ci łamali prawa człowieka w najbardziej rażący sposób, łącznie z dokonywaniem masakry na wrogim im plemionom. Oficjalnie Wilson inwestował, co było określane mianem zmian na rzecz suwerenności. W rzeczywistości robili interesy z kacykami na setki milionów dolarów. Oczekiwania skupiały się na doprowadzeniu do zwycięstwa a następnie do eksploatacji złóż gazu, ropy i minerałów.

Podobny scenariusz został zastosowany w Demokratycznej Republice Konga gdzie kolejny z grona przyjaciół Clintonów szwedzki inwestor górniczy Lukas Landin przekazał fundacji 100 mln dol.  po tym jak Hillary będąc sekretarzem stanu wycofała się ze wsparcia reform i budowania demokracji w tym afrykańskim państwie, co godziło w interesy biznesmena.

Haiti

W styczniu 2010 roku świat obiegła tragiczna informacja o trzęsieniu ziemi na Haiti. Cała infrastruktura i gospodarka tego karaibskiego państwa została zniszczona, życie straciło 250 tys. ludzi. To był kryzys na globalna skalę, Haiti pilnie potrzebowały międzynarodowej pomocy humanitarnej. Głosem Hillary Clinton Stany Zjednoczone zaoferowały pomoc i wsparcie techniczne dla ofiar. Społeczność międzynarodowa zareagowała w możliwy do przewidzenia sposób. Przekazano około 13 mld dol. od międzynarodowych organizacji humanitarnych. Departament Stanu USA miał nadzorować proces odbudowy Haiti. Mieszkańcy chcieli żeby pieniądze przekazane zostały zainwestowane w odbudowę zrujnowanej infrastruktury kraju. Clintonowie mieli inny punkt widzenia. Chodziło o interesy darczyńców, co doprowadziło do konfliktu z Haitańczykami, którzy zaczęli oskarżać Clintonów o pociąganie za sznurki w Międzynarodowej Komisji Praw Człowieka. Zarzucono Clintonom, że ich decyzje nie przynoszą pożytku ofiarom tylko wspierają głównych darczyńców.
Największym amerykańskim przedsięwzięciem pomocowym okazał się projekt Caracol na który wydano 124 mln dol. Projekt ten przewidywał wybudowanie fabryki tekstyliów na 60 tys. miejsc pracy, który miał stać się motorem napędowym zrujnowanej gospodarki. Problem w tym , że fabryka powstała na północy kraju, a to południe było zrujnowane. Okazało się, że zamiast planowanych 60 tysięcy miejsc pracy firma zatrudniła jedynie 5 tys. Za to amerykańskie korporacje dzięki zwolnieniom celnym i taniej siły roboczej zarobiły fortunę. Korzyści dla mieszkańców były znikome.
Plan Clintonów przewidywał wybudowanie wielkich kompleksów mieszkalnych. Wybrano firmy które miały się podjąć tego zadania. Jak to już wcześniej bywało o tym kto dostanie kontrakt nie decydowało doświadczenie tylko ilość przekazanej darowizny na konto fundacji. Program zakładał budowę 15 tys. domów, zamiast tego zbudowano 2,600.
Nadużycia związane z odbudową Haiti wypatrzyły to przedsięwzięcie. Tylko ludzie związani z Clintonami obłowili się na trzęsieniu ziemi. Zwykli Haitańczycy nie mieli tyle szczęścia. Czara goryczy wylała się na zorganizowanym przez haitańskich aktywistów proteście przed biurem Hillary Clinton na Manhattanie. Zarzucano jej kradzież miliardów dolarów wykorzystując w tym celu Komisję Odbudowy Haiti zarządzaną przez Billa Clintona. Protestujący uważają, że Haiti była przykrywką dla obcych rządów do rozdawania wielomiliardowych łapówek poprzez Fundację Clintonów w zamian za przysługi jakie świadczyła Hillary ,będąc sekretarzem stanu.
Szansa na odbudowę Haiti została zaprzepaszczona. Zamiast odrodzonego Haiti mamy jeszcze bogatszych przyjaciół Clintonów, kosztem mieszkańców koczujących w namiotach nieopodal luksusowych nowo wybudowanych hoteli. Rząd Haiti nie wydał od 50 lat koncesji na wydobycie , zrobił to dopiero w trakcie odbudowy nadzorowanej przez Clintonów.

Hillary Clinton często brała na wokandę zagrożenie jakie niesie ze sobą ochrona środowiska i klimatu. Nikogo nie dziwiło poparcie jakim cieszyła się wśród organizacji proekologicznych.

Projekt rurociągu XL wywoływał ogromne kontrowersje. Aktywiści protestowali przeciw budowie wartej 7 mld dol. inwestycji. Rurociąg XL miał przesyłać z Kanady do zatoki Meksykańskiej 800 tys. baryłek ropy dziennie. Wiedzieli, że mają potężnego sprzymierzeńca w postaci Hillary. Była o krok od podpisania zakazu dla tej inwestycji. Jednakże i w tym przypadku wrzuciła do kosza to co przez lata głosiła po tym, jak Bill dostał lukratywne zlecenie na udzielenie 10 wykładów w Kanadzie za blisko 2 mln dol. od firmy TD Bank Investment Group odpowiedzialnej za realizacje tego projektu.

Jednakże najwyższe honorarium dla Clintona zostało wypłacone przez szwedzką firmę Ericsson .
Firma ta naraziła się departamentowi stanu sprzedając sprzęt telekomunikacyjny do Iranu, Białorusi i innych niedemokratycznych państw, które były objęte sankcjami. Wtedy właśnie Ericsson zdecydował, że to idealny moment na zamówienie wykładu u Clintona. Zapłacili za wykład 750 tys. dol. Tydzień po wykładzie departament stanu opublikował oświadczenie oznajmiające, że rząd USA nie będzie poszerzać sankcji na Iran o sprzęt telekomunikacyjny.

Hillary Clinton nie raz podkreślała swój sprzeciw do rozprzestrzeniania broni jądrowej, ''Reprezentuje prezydenta i kraj, któremu zależy na świecie bez broni jądrowej, gotowa podjąć konkretne kroki by to osiągnąć''.

Jednym z najważniejszych osiągnięć prezydentury Clintona były traktaty o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej. Cały jego wysiłek poniósł klęskę po tym jak w 1998 r. Indie przeprowadziły podziemną próbę jądrową. Indie tym incydentem zagroziły stabilności w Azji i wystawiły na próbę międzynarodowy konsensus co do zakazu testów z bronią nuklearną. Clinton poczuł się zdradzony przez rząd Indii, wprowadził sankcje i dał wprost do zrozumienia ,że nie uzyskają dostępu do technologii USA dopóki nie podpiszą traktatu o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej. Rząd Indii bardzo potrzebował technologii amerykańskiej. W roku 2005 zaczął przekazywać darowizny na rzecz fundacji. Mowa tu o dziesiątkach milionów dolarów płynących na konto Fundacji Clintonów i setkach tysięcy dla Billa za jego wykłady opłacane przez grupy partycypujące w porozumieniu nuklearnym. W 2008 roku pieniądze zasilające Clintonów zmiękczyły opór i Hillary zmieniła podejście do traktatów o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej i dostępu Indii do amerykańskich technologii.

''Chcę wam podziękować za waszą walkę z korupcją, która osłabia rozwój gospodarczy , wspiera czarny rynek i przestępczość zorganizowaną i niszczy nadzieję na demokrację''.

                                                                                                                             Hillary Clinton

zródło Peter Schweizer-Clinton Cash 
           


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz