niedziela, 3 czerwca 2018

Wojska amerykańskie na stałe w Polsce.

Polska dąży do ustanowienia na terytorium kraju stałej obecności wojsk amerykańskich, podkreślając, że silna obecność wojsk sojuszniczych na wschodniej flance NATO może skutecznie odstraszyć agresje ze strony Rosji. 

Propozycja Ministerstwa Obrony, by na terytorium Polski na stałe stacjonowała amerykańska dywizja pancerna została nieprzychylnie przyjęta przez członków NATO. Oferta złożona Waszyngtonowi przez Warszawę jest poza strukturami NATO. Polska chce wydać na ten cel 2 mld dol.

Warszawa stawia na sojusz z Waszyngtonem, co w kontekście zaogniającej się sytuacji na Bliskim Wschodzie miedzy koalicją Izraela, USA i Arabii Saudyjskiej a Iranem i Syrią wspieranych przez Rosję może stać się iskrą zapłonową do eskalacji konfliktu, który swym zasięgiem obejmie również Europę.
Jeżeli wojska NATO są podprowadzane coraz bliżej granicy z Rosją, co więcej wojska amerykańskie mają stacjonować na stałe na terenie Polski, a są to wojska ofensywne Polska może stać się drugą Syrią.
Naiwne jest myślenie, że wojska amerykańskie będąc w Polsce będą tutaj tylko po to żeby bronić nas przed imperialistycznymi zapędami Rosji. Armia USA jest przede wszystkim egzekutorem polityki Waszyngtonu, w której nacisk w obecnej sytuacji nastawiony jest przede wszystkim na wyeliminowanie krajów wrogich polityce USA, wśród których na liście widnieje też Rosja angażująca się w konflikt syryjski. Co więcej, warto zadać sobie pytanie jaki będzie stosunek  stacjonujących wojsk do ustawy 447, która ma być instrumentem nacisku na Polskę?

W interesie Polski jest zachowanie na tyle na ile jest to możliwe neutralności. Gwarantem tego nie jest sprowadzanie kolejnych wielotysięcznych kontyngentów obcych wojsk tylko silna, nowoczesna polska armia ,której sprawność bojowa zniechęci potencjalnych najeźdźców. Wzorem do naśladowania w tym zakresie jest armia izraelska.


W 1964 roku prezydent Stanów Zjednoczonych Lyndon B. Johnson wydał polecenie zwiększenia obecności militarnej w Wietnamie Południowym. Wysłano więc kolejnych doradców wojskowych , zwiększając liczebność wojska w tym kraju do 21 tys. 31 lipca 1964 roku operujący na wodach Zatoki Tonkińskiej niszczyciel USS Maddox został zaatakowany przez trzy północnowietnamskie kutry torpedowe. Incydent został uznany za agresje ze strony Wietnamu Północnego i stał się oficjalną przyczyną przystąpienia USA do wojny wietnamskiej. Konflikt trwał do 1975 roku.  Wojna w Wietnamie pozostawiła zrujnowaną gospodarkę, wypaloną napalmem ziemie i kilka milionów ofiar, w przeważającej mierze cywilów. W 1971 roku odtajniono dokumenty znane jako Pentagon Papers zawierające materiały na temat incydentu. Wynikało z nich że raporty na temat wydarzenia zostały sfałszowane. W 2005 NSA (National Security Agency), potwierdziła, iż administracja prezydenta Johnsona otrzymała nieprawdziwe informacje na temat incydentu, innymi słowy incydent w Zatoce Tonkińskiej nie miał miejsca.



sobota, 26 maja 2018

Muzułmanie z Uzbekistanu przenoszą się do Polski.

''Mam odwagę zadać elitom politycznym pytanie w Europie; dokąd zmierzacie, dokąd zmierzasz Europo? Powstań z kolan i obudź się z letargu, bo w przeciwnym razie codziennie będziesz opłakiwała swoje dzieci''. 

To znamienne wystąpienie ówczesnej premier polskiego rządu Beaty Szydło dało Polakom otuchę, że nie podzielimy chaosu Europy skąpanej we krwi niewinnych ofiar fundamentalizmu islamskiego. Mieliśmy nadzieję, że w końcu mamy rząd który potrafi wytrzymać presję europejskich elit, mając na względzie dobro i bezpieczeństwo Polaków.
W tym samym tonie wypowiadał się Mateusz Morawiecki u progu objęcia funkcji premiera;
''Od samego początku sprzeciwiamy się koncepcji relokacji; nasze zdanie w tej sprawie nie zmieniło się ani na jotę i nie ulegnie zmianie również po rekonstrukcji rządu. Nie pozwolimy na narzucanie nam złych propozycji, które nie pomagają rozwiązać problemu u jego źródła''.

Zapewnienia prezesa rady ministrów o kontynuacji polityki zamkniętych drzwi dla imigracji okazują się mrzonką. Drzwi uchylają się na imigracje coraz bardziej przesłaniając względy bezpieczeństwa i odrębność kulturową. Daje się wyraźnie odczuć zmianę podejścia partii rządzącej do tej kwestii. Coraz rzadziej mamy okazję obejrzeć materiały z ubogacania kulturowego państw Europy Zachodniej w telewizji publicznej. Społeczeństwo jest urabiane przez media propagandą sukcesu rządu, niskim bezrobociem, co ma za zadanie przytępić uwagę i czujność Polaków na kwestie niebezpieczeństwa masowej imigracji i zagrożeń z tym związanych.

Na przestrzeni ostatnich dni odbyła wizyta delegacji Agencji ds. Emigracji Zarobkowej Ministerstwa Pracy i Stosunków Pracowniczych Uzbekistanu. Celem tej wizyty było przeprowadzenie rozmów z kierownictwami polskich przedsiębiorstw zainteresowanymi sprowadzeniem obywateli Uzbekistanu do pracy w Polsce. W następstwie rozmów agencja podpisała porozumienia o współpracy z dziesięcioma polskimi pracodawcami z branży budowlanej, tekstylnej, rolnej, oraz produkcji spożywczej. Efektem tych porozumień będzie sprowadzenie trzech tysięcy pracowników z gwarancją zatrudnienia. Zasilą oni 1200 osobową grupę Uzbeków , którzy już w zeszłym roku dostali wizy i pozwolenia na pracę w Polsce. Warto nadmienić, że Uzbekistan to nie tylko czołowy producent bawełny w Azji ale to również matecznik terroryzmu w Azji Środkowej.

Islamski Ruch Uzbekistanu powstał w latach 90' w Uzbekistanie. Jego celem było utworzenie w Uzbekistanie państwa muzułmańskiego. Następnie ruch rozszerzył się na całą Azję Centralną dążąc do utworzenia ponadnarodowego kalifatu. Radykalne poglądy azjatyckich fundamentalistów zyskały poparcie  Al-Ka idy. W  1999 r. doszło do starć w rejonie miasta Batken w Kirgistanie między bojownikami Islamskiego Ruchu Uzbekistanu a wojskami uzbeckimi i kirgiskimi. Walki trwały do jesieni 2000 r.
W ostatnich latach widoczny jest wzrost aktywności grup terrorystycznych z Azji Środkowej. Globalne organizacje dżihadystyczne takie jak Państwo Islamskie rekrutują bojowników z państw takich jak; Kazachstan, Kirgistan, Tadżykistan, Uzbekistan i Turkmenistan. Szacuje się, że 4000 obywateli Azji Środkowej wyjechało za granicę by walczyć w Iraku i Syrii w szeregach Państwa Islamskiego.
W 2017 jak niebezpieczne jest to zjawisko przekonali się o tym mieszkańcy Nowego Jorku po tym kierowca furgonetki wjechał w przechodniów krzycząc '' Allahu Akbar'' . Sprawcą ataku był 29 letni Uzbek.
W tym samym roku w noc sylwestrową dokonano zamachu zamachu terrorystycznego w Stambule.
Podobnie jak w poprzednim przypadku dokonał go powiązany z Państwem Islamskim obywatel Uzbekistanu strzelając do bawiących się ludzi. W wyniku tego śmierć poniosło 39 osób a 70 zostało rannych.
Rok 2017 nie był szczęśliwy dla mieszkańców Sztokholmu. Z ręki zamachowca pochodzącego z Uzbekistanu zginęło 5 osób. Interesujące w tym przypadku jest to, że w paszporcie miał ważną polską wizę, którą jak się okazało otrzymał w 2014 roku w ambasadzie Polski w Taszkiencie. Po przyjeździe do Warszawy i dostaniu pracy stwierdził, że pensja jaką otrzymywał nie spełniała jego oczekiwań, stąd też powziął decyzje o przeprowadzeniu się do Szwecji.

Jak możemy zauważyć na nic się zdaje krwawy ślad jaki po sobie zostawiają islamscy radykałowie. Polski rząd za nic ma bezpieczeństwo obywateli. Wsłuchanie się w głos społeczeństwa i powiedzenie stanowcze ''Nie'' dla imigracji było jednym z głównych punktów kampanii wyborczej. Uwierzyliśmy i po raz kolejny zbieramy tego żniwa, oby tylko nie były krwawe.


źródło  http://www.soufangroup.com
            wikimedia commons-e-zara


niedziela, 20 maja 2018

Pasze GMO zdobywają Polskę.

Ustawa o paszach z dnia 22 lipca 2006 roku dopuszcza wprowadzenie do obrotu pasz genetycznie modyfikowanych i stosowanie ich w karmieniu zwierząt.

Polityka rolna Polski ostatnich lat doprowadziła do tego, ze importujemy około 3,5 mln ton nasion GMO na paszę i żywność. Według unijnego wykazu nasion i roślin dopuszczonych do obrotu jest ponad 40 odmian modyfikowanych genetycznie np; soi, rzepaku, kukurydzy których pochodne znajdujemy w naszych sklepach.
Nie lepiej wygląda sytuacja jeśli chodzi o pasze dla zwierząt hodowlanych. Polska importuje ponad 2,5 mln ton soi genetycznie modyfikowanej. Koszty importu soi opiewają w granicach 4 mld zł.
Wmawia się społeczeństwu i rolnikom, że bez tego importu runie polska gospodarka. Tymczasem istnieje odmiana soi która bardzo dobrze sprawdza się w naszych warunkach. Wydajemy ogromne pieniądze zasilając budżety światowych korporacji dla których otwarcie granic jest drogą do zdominowania i uzależnienia od zagranicznych firm. W obecnej chwili Polska jest już niemal całkowicie uzależniona od obcego kapitału. Jest to dramat dotykający tysięcy rolników a szczególnie  hodowców świń.

Sprawa Afrykańskiego Pomoru Świń (ASF) nie od dziś spędza sen polskim hodowcom trzody chlewnej. Szum medialny jaki pojawia się wraz z nowym ogniskiem choroby niesie za sobą wybijanie całych ferm trzody chlewnej w obrębie wielu kilometrów. Najczęściej ma to miejsce na ścianie wschodniej kraju, która ciągle jeszcze pozostaje enklawą tradycyjnego rolnictwa. Dziwnym trafem ma to miejsce właśnie tam a nie w województwach zachodnich gdzie rolnictwo jest już uprzemysłowione przez zagraniczne korporacje. Tam też hodowca świń sprowadzony jest do roli nadzorcy któremu przysyła się świnie oraz paszę GMO. Jest to standardowa procedura jednego z największych producentów wieprzowiny na świecie firmie Smithfield. Korporacja Smithfield sprowadza świnie z Danii , dostarcza paszę GMO, a polski hodowca tylko tuczy świnie i zarabia na tym.
Afrykański Pomór Świń rozprzestrzenia się dramatycznie niosąc za sobą pozbywanie się konkurencji. W okręgach gdzie wybito świnie planuje się budowę wielkich hodowli finansowanych przez zagraniczny kapitał. Jest to świadoma polityka ściśle związana z importem pasz GMO.

Zakaz sprowadzania pasz GMO miał zostać wprowadzony w 2006 roku. Po dwóch latach przedłużono go o 4 lata, a potem kolejne rządy przedłużyły go o kolejne 4 lata do 2017. W międzyczasie resort rolnictwa przygotował projekt ustawy o paszach, który przedłuża stosowanie pasz genetycznie modyfikowanych do 2024 roku.

W 2008-2011 w Instytucie Zootechniki Państwowego Instytutu Badawczego w Krakowie przy współudziale Państwowego Instytutu Badawczego w Puławach przeprowadzono badania wpływu pasz GMO w przewodzie pokarmowym oraz jego retencje w tkankach i produktach żywnościowych pochodzenia zwierzęcego.
W 2012 prof. dok. habilitowana Katarzyna Lisowska, która jest specjalistką biologiem molekularnym, biologiem medycznym i profesorem Centrum Onkologii w Gliwicach odniosła się do tych badań.
''Publikacje powołane jako dowód na bezpieczeństwo GMO często dotyczą całkiem innych zagadnień oceny ryzyka. Zamiast analizować stan zdrowia zwierząt bada się wydajność karmy GMO produkcji zwierzęcej. Z uporem analizuje się czy oksygen transgeniczny DNA przedostający się do tkanek zwierząt karmionych GMO, chociaż badania światowe wykazały, ze to nie stanowi problemu zdrowotnego. Wbrew temu co twierdzą zwolennicy GMO brak obcego DNA w mięsie zwierząt nie dowodzi, że karma GMO jest nieszkodliwa. Aby stwierdzić trzeba ocenić stan zdrowotny zwierząt. Tego nie zrobiono. Testy trwają 2-4 tyg. co nie pozwala na wykrycie skutków długotrwałej diety''.

Doktor Katarzyna Lisowska
Jadwiga Łopata- ICPPC



niedziela, 13 maja 2018

Polskie rolnictwo w zapaści.


Od marca w całej Polsce trwa protest rolników przeciwko pogarszającej się sytuacji polskiego rolnictwa. Jednym z postulatów protestujących jest ograniczenie importu żywności i takich samych szans jak mają rolnicy z Zachodniej Europy. 


Z chwilą wejścia Polski do Unii Europejskiej, związanym z tym faktem otwarciem granic na barki rolników i kolejnych rządów spadło wyzwanie dostosowania się do nowych realiów w wyścigu o konsumentów.

Po 14 latach od pamiętnej chwili sytacja rolnictwa w Polsce nie jawi się w jaskrawych barwach.
Kapitał zagraniczny na dobre zadomowił się w Polsce a produkty rolne rodzimej produkcji spychane są na dalszy plan. Polska została skolonizowana przez zagraniczne markety oferujące konsumentom warzywa i owoce sprowadzone z zagranicy. Dla zagranicznych firm Polska stała się przysłowiowym El Doradem, ponieważ firmy zagraniczne nie mają obowiązku przeprowadzania badań produktów rolnych wysyłanych do Polski. Z tego powodu jesteśmy zalewani tonami artykułów rolnych niewiadomego pochodzenia
Często oszukuje się konsumentów pisząc na etykietach, że produkt pochodzi z Polski, podczas gdy jest tylko doklejana polska etykieta.
Potwierdzeniem takiej praktyki jest sprawa handlu ziemniakami.
Do Polski zwozi z całej Europy tysiące ton ziemniaków. Trafiają do firm posiadających kilka ha pól  uprawnych. Pod przykrywką polskiej firmy przepakowuje się importowane ziemniaki w worki z polską etykietą które później trafiają na rynek jako rodzima produkcja. Przywożone ziemniaki nie muszą mieć badań, nie są prowadzone żadne statystyki.
W przeciwieństwie to tego żeby wywieźć z kraju polskie ziemniaki do państw unijnych trzeba zgłosić tę okoliczność do PIORIN- u (Państwowej Inspekcji Ochrony Roślin i Nasiennictwa), oraz do SANEPID-u ,co często kończy się odmową . Nawet jeśli uda się przejść kontrole w Polsce pozostają jeszcze służby krajów unijnych, które skrupulatnie badają przywieziony towar pod kontem chorób i zawartości środków ochrony roślin. Kończy się to często cofnięciem wwozu. Takie sytuacje dotyczą również innych produktów rolnych. można podejrzewać że przywożone warzywa nierzadko przekraczają wielokrotnie normy bezpieczeństwa stosowanych środków ochrony roślin.

Kolejną bolączką rolników jest Ukraina. Przyjazna polityka EU zaowocowała zniesieniem ceł na import zbóż. Komisja Europejska przyznała Ukrainie zgodę na bezcłowy eksport zbóż do krajów unijnych na ponad 1 mln ton. W praktyce wygląda to tak ,że z uwagi na koszty transportu całość trafia na teren Polski. Na domiar złego nie istnieje kontrola, przez co na teren kraju może trafić kilka mln ton więcej niż przewiduje rozporządzenie unijne. Wspierana z Brukseli polityka wobec Ukrainy ma negatywny wpływ na ceny zboża w Polsce. Działania te mają bezpośredni wpływ na opłacalność produkcji żywności w Polsce.

Od momentu kiedy Polska zaangażowała po stronie Ukrainy w konflikcie z Rosją skończyła się dobra passa w handlu. Po wprowadzeniu embarga na polskie produkty definitywnie zakończył się  dobry okres prosperity dla wytwórców jabłek, pomidorów, kapusty, pieczarek,
mleczarzy produkujący masła i sery oraz hodowców wieprzowiny i drobiu. W miejsce polskich producentów pojawiły się firmy z Ukrainy, Białorusi a także rodzimi producenci dotowani przez państwo rosyjskie.

Polska stała się śmietniskiem Europy. Kolejne rządy nie robią nic by zmienić ten stan. O proteście rolników nie informują rządowe telewizje, obawiając się unaocznienia problemu, co mogłoby się przełożyć na spadki notowań partii rządzącej. Również mediom prywatnym z kapitałem zagranicznym jest nie na rękę wspieranie polskiego rolnictwa.
Przykład podupadającego rolnictwa podważa mit którym którym karmi się od lat społeczeństwo wmawiając, że kapitał nie ma narodowości.

zródło Unia Warzywno Ziemniaczana- Michał Kołodziejczak
zdjęcie Elina Mark

sobota, 5 maja 2018

Wojna z Iranem coraz bardziej prawdopodobna.

Żyjemy w czasach , w których każdorazowe oskarżenie o terroryzm powoduje mobilizacje i budowanie koalicji mającej na celu wykorzenienie tego zjawiska z współczesnego świata. 

Ogólnoświatowe media próbują ukazać Iran jako gniazdo fanatycznych terrorystów zagrażających całemu światu produkowaną w ukryciu bronią jądrową. Nagonka na Iran po kilku latach względnego spokoju zaczyna się zaogniać. Osią sporu jest powracający temat programu nuklearnego o który oskarżony jest Iran.

Porozumienie z Iranem dotyczące zawieszenia programu nuklearnego zostało zawarte w Wiedniu w 2015 roku. Porozumienie zostało zawarte między Iranem a sześcioma mocarstwami- w tym pięcioma nuklearnymi i równocześnie stałymi członkami Rady Bezpieczeństwa ONZ; USA, Rosja, Wielka Brytania, Francja, Chinami oraz Niemcami. Dodatkową stroną porozumienia była Unia Europejska.

Sytuacja uległa zmianie po tym jak Donald Trump oskarżył Iran i Rosję o wspieranie terroryzmu w konflikcie w Syrii. Amerykański prezydent w październiku 2017 obwinił Iran słowami; ''Historia uczy nas, że im dłużej ignorujemy zagrożenie, tym potężniejsze się ono stanie'',  Słowa te były zapowiedzią zmiany polityki Waszyngtonu. W niedługim czasie oskarżenia przybrały na sile w wystąpieniach prezydenta Trumpa, który nazywając Iran największym sponsorem terroryzmu wśród wszystkich krajów wpisał się w nagonkę jaką największy sojusznik USA, państwo Izrael toczy przeciw Iranowi od dekad.

Straszenie świat Iranem jako państwem zagrażającemu pokojowi na świecie ma na celu wyeliminowanie największego i jednego z najbardziej wpływowego gracza na Bliskim Wschodzie. Jest to zasadne z punktu widzenia Waszyngtonu ponieważ Iran przeciwstawia się polityce Waszyngtonu stawiając na sojusz z Rosją i Syrią. Nic dziwnego ,że doprowadziło to do ataków Trumpa, który zagroził, że wycofa się z porozumienia , i przywróci sankcję na Iran.

Strategia ta jest również na rękę Izraelowi dla którego Iran jawi się jako rywal .
W trakcie konfliktu w Syrii wspierani przez Teheran bojownicy walczą o dostęp do Morza Śródziemnego i utworzenie korytarza. Konsekwencją tego byłby ułatwiony ruch wspieranych przez Iran bojowników, między Iranem , Irakiem , Syrią i Libanem co w konsekwencji przełożyło by się na lukratywną pozycję Iranu w odbudowie Iraku i Syrii. Na domiar złego gdyby władza al-Assada utrzymała się Iran dostałby możliwość wybudowania portu wojskowego oraz bazy lotniczej, do czego Izrael za wszelką cenę nie chce dopuścić.

Najlepszym rozwiązaniem dla rządu w Tel Awiwie jest wyeliminowanie największego wroga w rejonie rękoma innych, samemu nie wikłając się w wyniszczającą wojnę. Co może skłonić opinie międzynarodową do tego kroku to (jak to miało kiedyś miejsce w Iraku oskarżanego o produkcję broni masowego rażenia) to przedstawienie światu Iranu jako państwa terrorystycznego dążącego do eskalacji przemocy przy pomocy broni jądrowej, o posiadanie i udoskonalanie której premier Benjamin Netanjahu oskarża Iran.
Jak mówi stare przysłowie ''Przyganiał kocioł garnkowi'', Izrael podnosi histerię a sam jest w posiadaniu broni atomowej, z arsenałem liczącym ponad 400 głowic strategicznych, konsekwentnie odmawiając podpisania Układu o Nierozprzestrzenianiu Broni Jądrowej.
W tym samym tonie jawi się groteska prezentowana przez Sąd Federalny Stanów Zjednoczonych, który zobowiązał Iran do wypłaty rodzinom ofiar World Trade Centre kwoty 6 mld dol. w ramach odszkodowania, chociaż żaden z przysłowiowych zamachowców nie pochodził z Iranu.

zródło http://www.defence24.pl/raport-o-broni-atomowej-izrael-posiada-80-glowic
           https://thebulletin.org/2013/september/global-nuclear-weapons-inventories-1945-2013
           http://wiadomosci.dziennik.pl/swiat/artykuly/556769,iran-morze-srodziemne-syria-izrael-usa.html







sobota, 28 kwietnia 2018

Ustawa 447-Ręce precz od Polski.

Wszelka własność innych narodów należy do narodu żydowskiego. Naród żydowski jest uprawniony do zabierania dóbr innych narodów bez skrupułów. Może postępować wbrew moralności jeśli to jest korzystne dla niego lub dla Żydów w ogóle''-Schulchan Aruch Choszen Hamiszpat 348.


Przegłosowana przez amerykański Kongres ustawa 447-dająca prawo Departamentowi Stanu do wspomagania organizacji międzynarodowych zrzeszających ofiary Holokaustu oraz wspierania ich w odzyskaniu żydowskich majątków, które nie mają spadkobierców.
Największe zastrzeżenia budzi w ustawie JUST i w Deklaracji Terezińskiej pojęcia własności bezspadkowej, co należy rozumieć, że podmioty żydowskie nie mające bezpośredniego związku z ofiarami zagłady będą mogły przypisywać sobie prawo do ich mienia. 

Ten haniebny dokument przegłosowany przez Izbę Reprezentantów Kongresu Stanów Zjednoczonych przy wsparciu potężnego lobby organizacji żydowskich przejdzie jako największy skok  na polski skarb państwa. O tej złodziejskiej organizacji wyłudzaczy, złodziei i szantażystów wspomina w swej książce ''Przemysł Holokaustu'' Prof. Norman Finkelstein. 

Przemysł Holokaustu ma swoją długą historie . 
W 1995 roku do banków szwajcarskich zapukało dwóch tajemniczych dżentelmenów. Byli nimi Edgar M. Bronfman (prezes Światowego Kongresu Żydów),oraz Abraham Burg (przewodniczący Partii Pracy oraz marszałek w izraelskim Knesecie) . Szwajcarscy bankierzy przetarli oczy ze zdumienia kiedy usłyszeli, że muszą oddać zdeponowane przed drugą wojną światową lokaty żydowskie.  
''Żądamy natychmiastowego wypłacenia pieniędzy, dopóki Żydzi ocaleni z Holokaustu jeszcze żyją. Niech ostatnie chwile ich życia przeżyją w miarę dostanio''. Szwajcarzy z początku opierali się krzycząc;''Ci Żydzi chcą obrabować nasze banki i kompanie ubezpieczeniowe w imię swojego Holokaustu'', ale wobec tak ważnych i wpływowych figur w końcu się poddali. Żydzi opuścili Szwajcarię z kuframi pełnymi pieniędzy. Sześć lat później, żaden dolar nie został wypuszczony z zachłannych pazurów międzynarodowej komisji stworzonej przez Bronfmana i Burga. Żadna z ocalałych ofiar Holokaustu nie zobaczyła ani centa. Pieniądze zostały zdefraudowane przez tych samych ludzi którzy domagali się sprawiedliwości i uczciwości dla ofiar Holokaustu.
Tą sprawą zainteresowali się dziennikarze Los Angeles Times i po przeprowadzonym śledztwie odkryto, że międzynarodowa komisja ustanowiona dla zaspokojenia roszczeń ofiar Holokaustu wydała przez kilka lat więcej niż 30 milionów na pensje, hotele, i reklamę. Międzynarodowa komisja zmieniła się w agencje podróży i rozrywki. Dokumenty potwierdziły, że od 1998 do 2001 roku komisja odbyła 18 wielkich zjazdów, każdy z ponad 100 uczestnikami, w drogich hotelach Londynu, Jerozolimy, Rzymu, Waszyngtonu i Nowego Yorku.  

Tak znamienna w skutkach ustawa nie spotkała się to z żadnymi reakcjami ze strony Warszawy, mimo iż niesie to za sobą poważne zagrożenie dla stabilności Polski. Rodzi to otwarcie nowego rozdziału, który ma doprowadzić do wydarcia z Polski miliardów dolarów i  pchnięcia naszego kraju na skraj przepaści. 
Na całej polskiej scenie politycznej od prawa do lewa w tej sprawie zapadła cisza. Nikt poza posłem Robertem Winnickim, środowiskami narodowymi oraz z osamotnioną Polonią amerykańską  nie zdobył się na odwagę by bronić interesu Polski. Prezydent Duda jest pochłonięty polerowaniem świeczników chanukowych, minister kultury, Piotr Gliński zajmuje się projektem dwóch nowych muzeów żydowskich, a minister spraw zagranicznych Czaputowicz lakonicznie oznajmia przed kamerami ''Nie przywiązywałbym do tej ustawy zbytniej wagi, gdyż Polska nie jest w niej wymieniona, ani w nazwie , ani w treści'', co można w skrócie przetłumaczyć POLSKA, NIC SIĘ NIE STAŁO. 

Nie wszystko jeszcze stracone. Przyszłość wejścia ustawy w życie czeka na podpis Donalda Trumpa. Na stronie Białego Domu ukazała się petycja z prośbą o niepodpisywanie tej ustawy https://petitions.whitehouse.gov/petition/potus-donald-trump-please-do-not-sign-incoming-447-justice-uncompensated-survivors-today-just-act-2017. Bądźmy solidarni jak to wielokrotnie w przeszłości udowadnialiśmy i przekonajmy prezydenta Stanów Zjednoczonych aby wstrzymał się z podpisem i udowodnił, że przyjaźń z Polską to nie tylko słowa a czyny.  


zródło http://www.fpp.co.uk/online/01/10/SwissBanks2.html-Israel Shamir
           Przedsiębiorstwo Holocaust-Norman Finkelstein

niedziela, 22 kwietnia 2018

Śmierć mózgu-promotor transplantologii.

Transplantologia, jedna z najmłodszych dziedzin medycyny miała być odpowiedzią bolączkę  ludzkości . Krok milowy w leczeniu i nadzieja zmieniła się w makabrę szpitalnych sal operacyjnych. 

W ogólnym zarysie idea transplantologi sprowadza się do przeszczepu narządów. Dokładniej mówiąc chodzi o przeszczepy tylko zdrowych organów od osób nie dotkniętych procesem umierania.
Od 2007 w Polsce obowiązuje definicja określająca śmierć jako śmierci całego mózgu. Stan ten określa się jako nieodwracalne ustanie wszystkich funkcji mózgu.
Definicja jest nie zgodna z prawdą ponieważ właściwym dowodem na ustanie wszystkich funkcji mózgu jest trwałe ustanie pracy serca. Nie można oddzielać funkcji mózgu od pracy pozostałych narządów. Utrzymująca się praca serca jest niezbitym dowodem na zachowaną czynność mózgu i pnia mózgu. To jest niepodważalna prawda naukowa.
Środowiska związane z transplantologią posługują się terminem ''śmierć mózgu'', który nie oznacza jednakże rzeczywistej śmierci człowieka, lecz zmienne objawy dysfunkcji ośrodkowego układu nerwowego, na podstawie których wystawia się kartę zgonu osoby poszkodowanej i pobiera się od niej narządy i tkanki. Te objawy nie są wynikiem śmierci mózgu, lecz najczęściej spowodowane są jego obrzękiem. Zgodnie z z obowiązującymi kryteriami w tak zwanej śmierci mózgu karta zgonu wydawana jest osobie, której serce i inne narządy funkcjonują prawidłowo.

Transplantologia opiera się na przeszczepach zdrowych organów. Nie można by tego osiągnąć gdyby przeszczep organów odbywałby się z organizmu w których rozpoczął się nieodwracalny proces obumierania tkanek. Na niektórych transplantologach, którzy jako pierwsi dokonywali przeszczepień serca z żyjącego człowieka ciążą wyroki za zabójstwo.
Żeby takie sytuacje się więcej nie powtarzały musiano znaleźć legalny sposób jak pozyskiwać narządy.
 W połowie XX wieku wraz ze wzrostem popularności idei transplantologi nastąpiła pilna potrzeba zmiany kryteriów obowiązujących przepisów określających definicje śmierci. Pod koniec lat 60' została wprowadzona nowa definicja śmierci zwana Harwardzkim kryterium śmierci mózgu których przepisy obowiązują po dziś dzień.

Transplantologia otworzyła nowe nieznane wcześniej możliwości, na które pomysłodawcy nie byli przygotowani.
Niedoskonałość przepisów regulujących przeszczepy doprowadziło do nadużyć.
W Brazylii kwitnie proceder porywania dzieci żyjących w dzielnicach nędzy w celu pozbawiania ich organów zdatnych do przeszczepu i handlu. Zdarzają się przypadki, ze gangi we współpracy z personelem szpitalnym usuwają organy pacjentom przebywającym w szpitalu jeśli w dokumentach jest zaznaczone, że są zwolennikami oddawania organów. Dzieje się to po tym gdy lekarze wydają fałszywe oświadczenia o śmierci mózgu. Wszystko to przy współudziale rządu brazylijskiego.

Najbardziej namacalne zjawisko związane z handlem organami ma miejsce w krajach Trzeciego Świata. Wybór dawców jest przeprowadzany wśród biedaków. Wykorzystuje się trudna sytuację ludzi, którym obiecuje się początek nowego życia w dobrobycie. Jest tylko mrzonka mająca skłonić  biedaków do pozbycia się nerek. Dawcy są jak niewolnicy, przymuszani przez pośredników, desperacje i biedę.

Z kolei biorcy uprawiający turystykę transplantacyjną wywodzą się z rozwiniętych krajów. Ich wspólnikami są specjaliści od przeszczepów i rządy krajów takich jak; Japonia, Arabia Saudyjska czy Izrael. Kraje te nie przeprowadzają wielu przeszczepów u siebie, bo taniej jest wysłać pacjenta zagranice. Za pomocą lokalnych pośredników kontaktują się z dawcami i przeprowadzają przeszczep w zaprzyjaźnionych szpitalach. Koszty podróży, znalezienia żyjącego dawcy, badania oraz przeprowadzenie operacji są zwracane.

W Indiach zdarzają się przypadki, że lekarze nie informują dawców o zamiarze przeprowadzenie przeszczepu. Otrzymują zastrzyk po którym usypiają na kilka dni, w tym czasie usuwana jest nerka. Po wszystkim zwracane są tylko koszty podróży. Na tym procederze obławiają się zorganizowani przestępcy, chirurdzy i szpitale.

W Chinach transplantologią zarządza państwo. 95 proc. z 13 tys. organów pozyskiwanych rocznie pochodzi od więźniów skazanych na śmierć. Na egzekucję przyjeżdżają nieoznakowane karetki. Lekarze czekają na egzekucję po której od razu pobierane są organy.

Niewiele osób w Polsce wie, że w naszym kraju istnieje tak zwana ';domniemana zgoda'' na pobranie narządów do przeszczepu. Oznacza to, że jeśli nie wypełnimy odpowiedniego formularza i nie wyślemy go na adres Poltransplantu, jesteśmy potencjalnymi dawcami-czy tego chcemy, czy nie.

Transplantologia powołana do życia mogła stać się wybawieniem dla ludzkości. Uległa jednak wpływom skomercjalizowanemu prawu rynku, których elementami stały się składniki ludzkiego ciała. Jesteśmy świadkami przeobrażania się medycyny w silną, wspieraną przez koncerny farmaceutyczne branżę przemysłową w której nie ma miejsca na miłosierdzie.


zródło doktor nauk medycznych Izabela Stępkowska ''Śmierć do celów transplantacji''.
           ''Handel ludzkimi organami'' film
            zdjęcie  wikimedia commons